STOWARZYSZENIE

2009-09-19 21:05:14

Zremisowali wygrany mecz

Piłkarze Korony jeden po drugim powtarzali, że dziś zremisowali wygrany mecz. Po spotkaniu w obozie kielczan panowała wściekłość i wielki niedosyt. Za to zawodnicy Śląska z zadowoleniem przyjmują remis, który - jak sami mówią - był dla nich szczęśliwy.


Radosław Cierzniak: Zastanawiałem się po meczu czy mogłem coś zrobić lepiej przy tej straconej bramce. Koledzy z perspektywy boiska stwierdzili, że nie miałem szans. Osobiście muszę to sam zobaczyć w telewizji. To był najgorszy strzał z możliwych - była to piłka powrotna - dla bramkarza najtrudniejsza do obronienia. W dodatku strzał górą, bo dołem może udałoby się to obronić, odbić. Chwała dla Sotirovica, że idealnie trafił. My jako zespół mamy wielki niedosyt, bo trzy punkty już były w kieszeni. Piłka jest niesprawiedliwa, ale liczy się to co w siatce. Ważne, że byliśmy zespołem o klasę lepszym i to jest bardzo optymistyczne na przyszłość - zaczynamy grać tak jak sobie zakładamy. Nowi zawodnicy wdrażają się w to wszystko i dobrze to wygląda.


Dariusz Łatka: Odbiór tego spotkania może jest taki, że był to jeden z lepszych naszych meczów w tym sezonie, ale ja wolałbym grać tak jak na Odrze i zwyciężać. Ten remis to dla mnie jak porażka, straciliśmy gola na dwie minuty przed końcem, jeszcze przeciwnik nas skontrował - był to nasz błąd. Ciężko na gorąco powiedzieć co było powodem straty tej bramki - trzeba to zanalizować.


Cezary Wilk: Jesteśmy wściekli na siebie. Zremisowaliśmy wygrany mecz. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, którymi można by obdzielić niejeden mecz. Udało się wykorzystać tylko jedną i to dosyć przypadkową. Do tego pechowa strata gola w 88 minucie. Skuteczność faktycznie była dziś naszym grzechem, ale też brak determinacji i skupienia całego zespołu w końcówce. Mecz pucharowy z GKS-em nie będzie lżejszym spotkaniem, Bełchatów jest w dobrej dyspozycji, co pokazał w meczu z Zagłębiem, także zapowiada się fajny mecz.


Jacek Kiełb: Co się działo w szatni po meczu? Wszyscy spuścili głowy i siedzieliśmy smutni. Straciliśmy 2 punkty, powinniśmy mieć 3, cieszyć się w szatni i śpiewać "Korona Kielce". A teraz rozjeżdżamy się w złych humorach do domu. Zagraliśmy dobry mecz, nie wykorzystywaliśmy sytuacji, naprawdę byliśmy dużo lepszym zespołem. Śląsk miał praktycznie nieliczne akcje, bramka padła po typowym farfoclu i niestety mecz zakończył się remisem.


Tomasz Szewczuk (Śląsk): Ja raczej zapomniałem już o pobycie w Koronie. Bardziej tu byłem, niż grałem. Także - było, minęło. Przy akcji bramkowej strzelałem, ale Vuk dołożył nogę i szczęśliwie zremisowaliśmy. Szczęśliwie, bo w pierwszej połowie graliśmy słabo, w drugiej już zdecydowanie lepiej - były momenty naszej typowej gry. Czułem się troszkę osamotniony w ataku, staraliśmy się zagęścić środek pola, dlatego powstawała luka między mną, a pomocnikami. Nie podchodziliśmy wyżej, czasem wygrywałem główki, ale nie było zawodnika, który przejąłby te zgrywane przeze mnie piłki.


Sebastian Mila (Śląsk): Remis po grze w dziesiątkę spowodował, że cieszymy się z tego wyniku. Nie był to jeden z naszych najlepszych meczów, ale graliśmy konsekwentnie i ta konsekwencja okazała się kluczem do sukcesu, jakim niewątpliwie było wywiezienie w 10 remisu. Korona zaatakowała od pierwszych minut, rzeczywiście miała dużo sytuacji. Nie udawało jej się strzelić bramki, a my tu skrupulatnie wykorzystaliśmy, bo z minuty na minutę czuliśmy się coraz pewniej.


Michał Siejak i Michał Żak.
autor: Siejo


Komentarze


Dodaj komentarz


Aby móc dodawać komentarze należy mieć włączoną obsługę języka JavaScript w przeglądarce.

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
odwiedzin: 17748501
strona istnieje: 2384 dni.
zapytań SQL: 14