Sławomir Rutka - Waleczne Serce

Nowy sezon będzie dla niego szansą na zadomowienie się w pierwszej jedenastce. Ostatni nie był dla niego udany, ale teraz kiedy dopisuje zdrowie i pojawił się nowy trener na pewno nie odda pola innym zawodnikom. Dobrę formę potwierdził golem w sparingu z GKS-em Jastrzębie. Pozytywnie zapisuje więc „białą kartkę”, którą jak twierdzi ma teraz każdy piłkarz kadry Złocisto-krwistych. Jego cel na ten sezon to wywalczenie z Koroną miejsca w europejskich pucharach. O kim mowa? Oczywiście o Sławomirze Rutce, środkowym obrońcy „Złocisto-krwistych”. W ramach akcji „Waleczne Serce – Korona Kielce” prezentujemy wywiad z tym bardzo sympatycznym zawodnikiem.


Tric i Sejo: Jak wspominasz swoje początki w piłce nożnej?


Sławomir Rutka: Zaczynałem w Pionkach. Tam w ogóle chodziłem do szkoły, tam również był III-ligowy klub (Proch Pionki - dop. red.). Chciałem zostać w tym zespole, jednakże chciałem też się rozwijać. Szukałem klubu, byłem na kilku treningach Broni Radom - wówczas II-ligowego klubu. Kolega z Prochu powiedział mi jednak: "Zostań jeszcze tutaj w Pionkach, a zobaczysz, że będzie dobrze" i posłuchałem go. Później się tak potoczyło, że grałem w Radomiaku Radom w II lidze, potem w Kozienicach i stamtąd przyszedłem "w pakiecie" wraz z Grześkiem Seremakiem do Kielc. Grzesiek był wtedy królem strzelców III ligi, Korona wówczas awansowała do drugiej i przyszliśmy razem. Seremak po bodajże dwóch miesiącach zrezygnował z gry w Kielcach, a ja zostałem. W Koronie spędziłem udany sezon, co zaowocowało przejściem do Legii Warszawa. Następnie zostałem wypożyczony do Widzewa Łódź, później powróciłem do Warszawy. Potem przeszedłem do I-ligowego Ruchu Radzionków, później wróciłem do Widzewa, zostałem przetransferowany do ŁKS-u, a na koniec znów trafiłem tutaj - do Korony.


- Jak wspominasz czas spędzony w warszawskiej Legii?


Sławomir Rutka: Bardzo pozytywnie. Myślę, że większość piłkarzy marzy o tym, by zagrać na stadionie Legii Warszawa. To niepowtarzalny klimat. Mogłem zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje "od kuchni". Poza tym trafiłem w bardzo fajne środowisko. Wtedy do klubu przychodził Mariusz Śrutwa, był tam także aktualny trener Korony - Jacek Zieliński. Oprócz nich m.in. Jacek Bednarz, Sylwek Czereszewski, Tomek Sokołowski, wiele znakomitości, które osiągały sukcesy z Legią. Podsumowując - spędziłem tam wspaniałe chwile.


- Od początku kariery byłeś środkowym defensorem, czy grałeś też na innych pozycjach?


Sławomir Rutka: Przychodząc do Korony, czy później do Legii Warszawa, byłem lewym obrońcą. Później na środek defensywy przekwalifikował mnie Dariusz Wdowczyk. Trener spróbował - mi wyszedł dobrze jeden, drugi mecz i tak juz zostało do dzisiaj.


- Jest jeszcze szansa, że zobaczymy Cię kiedyś na boku obrony?


Sławomir Rutka: Na dzień dzisiejszy raczej nie, gdyż trener Jacek Zieliński "przymierza" mnie do pozycji środowego obrońcy. Każdy z nas ma swojego konkurenta, także tutaj jest to już wszystko poukładane. Przed podpisaniem kontraktu wiedziałem na jaką pozycję będę przewidziany do gry. Być może wyniknie to z jakichś założeń taktycznych, że będę musiał zagrać na innej pozycji w jakimś poszczególnym meczu.


- A co powinno charakteryzować takiego dobrego, środkowego obrońcę?


Sławomir Rutka: Przede wszystkim czytanie gry, szybkość reagowania na dany moment. Wiadomo, że stoper może się pomylić raz i z tego błędu czasem pada bramka. Napastnik jak nie strzeli gola to się nic nie stanie, gdyż on stworzy sobie jeszcze kilka innych sytuacji. Obrońca jest jak saper - myli się tylko raz. Za sobą ma jeszcze bramkarza i istnieje jakiś procent, że bramka nie padnie.


- W Twoim przypadku miał miejsce taki błąd podczas meczu z Wisłą Płock, kiedy to sfaulowałeś w polu karnym Ireneusza Jelenia. Jak wspominasz tamtą sytuację? Czy trener Wieczorek zbyt pochopnie Cię wówczas skreślił?


Sławomir Rutka: Ja nie chcę rozmawiać o trenerze Wieczorku. Taka była jego koncepcja i myśl. Fakt - nie ulega wątpliwości, że popełniłem tam juniorski błąd, bo nie powinienem faulować Jelenia. Źle obliczyłem jego myśli. Taka była wizja i zamysł szkoleniowca. Do tej pory tego nie komentowałem i teraz też nie skomentuję.


- Jaki był dla Ciebie ten miniony sezon?


Sławomir Rutka: Na pewno nie był udany, bo na przytrafiła mi się kontuzja, która wyeliminowała mnie ze wszystkich zajęć meczowych i treningowych. Wiadomo, że uraz więzadeł krzyżowych i ścięgna Achillesa jest dla piłkarza zmorą. To długotrwałe leczenie i rehabilitacja. Jakoś jednak wykaraskałem się i myślę, że te nieszczęścia będą mnie omijać.


- Jaka jest recepta na taką równą formę, jaką Ty zawsze prezentujesz? W poprzednim sezonie w pierwszym składzie Korony zagrałeś tylko raz, ale pokazałeś się z bardzo dobrej strony...


Sławomir Rutka: Mi się wydaje, że na to, iż zostałem w Koronie, miało wpływ wiele czynników - nie tylko występ w tamtym meczu. Nie można powiedzieć tak, że tamto spotkanie zadecydowało o moim pozostaniu tutaj i przedłużeniu umowy o rok. Według mnie ten zespół - jak wiele osób mówi, np. prezesi i trenerzy - jest dobierany charakterologicznie, zwracając uwagę także na umiejętności. Wszyscy wiedzą, że w tej drużynie brakowało zawodników z charakterem, dlatego więc do Korony został ściągnięty Piotr Świerczewski - ikona polskiej piłki nożnej, by połączyć młodość z rutyną. Być może jeden z tych czynników miał wpływ na to, że zostałem w Kielcach.


- W nowym sezonie powalczysz o pierwszy skład?


Sławomir Rutka: Tak. Tutaj każdy ma białą kartkę, każdy zapisuje ją treningami, meczami kontrolnymi i jak ją zapisze zależy tylko od niego, od jego przygotowania, od jego zachowań. To będzie miało wpływ na to, czy któryś z zawodników będzie grał, czy nie.


- Ostatnimi czasy nękały Cię kontuzje, czy teraz juz wszystko w porządku?


Sławomir Rutka: Tak. Teraz wszystko jest w porządku. Odpukać w niemalowane wszystko jest tak jak wcześniej – nie mam żadnych dolegliwości, ani urazów.


- Z jakim piłkarzem najlepiej Ci się gra na środku obrony?


Sławomir Rutka: Wydaje mi się, że jest to tylko kwestia zgrania, nabierania pewnych przyzwyczajeń, czyli ja wiem jak dany zawodnik się zachowa. Po to są treningi i sparingi, żeby wiedzieć jak dany zawodnik się zachowa, poznajemy siebie na wzajem. Nie mogę powiedzieć czy mi się lepiej gra z tym, czy z tamtym. Nie chciałbym nikogo wyróżniać, ani faworyzować. Piłka nożna jest grą kolektywną, zespołową i o wszystkim decyduje tutaj kolektyw.


- Co możesz powiedzieć o młodym Maćku Kicińskim?


Sławomir Rutka: Naprawdę jak wszedł do pierwszego składu bardzo mi zaimponował, zagrał kilka naprawdę bardzo fajnych spotkań i na pewno jest przyszłością tego klubu. Jeśli się będzie dalej tak rozwijał, w takim tempie jak to robił przez ostatni rok to życzę mu reprezentacyjnej kariery.


- Przez czas gry w rezerwach poznałeś już trochę umiejętności zawodników drugiej drużyny. Kilku z nich trafiło do pierwszej drużyny. Jak oceniasz ich szanse?


Sławomir Rutka: W każdym profesjonalnie działającym klubie jest tak, że młodzi zawodnicy dołączają do pierwszego zespołu – ogrywają się, nabierają doświadczenia. To jest normalna kolej rzeczy, że do każdego zespołu dołączają co pół roku młodzi zawodnicy i jeśli wykorzystają tę szansę to zostają na dłużej i dalej nabierają doświadczenia.


- Jak myślisz, czy rezygnacja z Przemka Cichonia to dobra decyzja zarządu?


Sławomir Rutka: Tego czasu nie cofniemy. Została podjęta decyzja. Moim zdaniem Przemek był jedynym wychowankiem tego klubu, w pewien sposób ikoną tego klubu, dużo serca zostawiał zawsze w każdym meczu. To nie mnie oceniać czy to dobrze, czy nie. Wiadomo Przemek by się przydał, ale takie zostały podjęte decyzje. Mnie osobiście szkoda, że Przemek odszedł, bo zawsze na zgrupowaniach byliśmy razem w pokoju, był i jest moim kolegą.


- Jak prezentują się nowi zawodnicy, którzy teraz wzmocnili Koronę?


Sławomir Rutka: Na pewno to wartościowi piłkarze. Edi Andradina nie raz udowadniał, że jest wyróżniającym się zawodnikiem polskiej ligi, wiele ważnych bramek strzelił dla Pogoni Szczecin i jest to bardzo kreatywny zawodnik, który potrafi wziąć ciężar gry na siebie, podobnie jak Piotrek Świerczewski, a poza tym bardzo miły i sympatyczny facet, który nadaje trochę egzotyki w szatni. Piotrek Świerczewski, tak jak powiedziałem wcześniej, facet z prze ogromnym doświadczeniem i ligowym, i reprezentacyjnym, ikona polskiej piłki nożnej, charakter, wola walki. Na pewno się temu zespołowi przyda. Jeżeli chodzi o Piotrka Celebana graliśmy jedną grę wewnętrzną i sparing. Bardzo fajnie wypadł, wiele pozytywnych akcji pokazał i naprawdę przyszłość przed nim.


- Jak idą przygotowania do sezonu?


Sławomir Rutka: Na obozie we Wronkach głównie pracowaliśmy nad wytrzymałością, poprawieniem motoryki. Założenia, może wchodzę tu w kompetencje trenera, ale wykonane zostały w stu procentach. Teraz ładujemy akumulatory i wiadomo, te akumulatory, które teraz naładujemy będą procentować i przy podtrzymywaniu motoryki będą owocować w sezonie.


- Kto Twoim zdaniem w nadchodzącym sezonie powalczy o Mistrza Polski?


Sławomir Rutka: Jest wiele klubów. Teraz nie ma takiej przepaści jak kiedyś, że były tylko Legia i Widzew i potem daleko daleko nic. Mamy przykład tej rundy gdzie i Bełchatów, i Zagłębie, i Dyskobolia, i my – Korona, i Legia, i Wisła. Fajne bo to urozmaici trochę ligę, zwiększy poziom, zwiększy rywalizację i na pewno podniesie poziom polskiej piłki nożnej, co będzie miało później przełożenia na grę w pucharach i kwalifikacje Ligi Mistrzów.


- O co Korona powalczy w nadchodzącym sezonie?


Sławomir Rutka: Przede wszystkim założony cel to puchary. Wiadomo, żeby marzyć o gwiazdach trzeba sięgać coraz wyżej i dlatego marzymy o pucharach. Wiadomo jeśli nadarzy się okazja to i o Mistrzostwo Polski.


- Stawiasz przed sobą jakiś indywidualny cel na ten sezon?


Sławomir Rutka: Moim celem będzie wywalczenie gry w pucharach. Nie ma takiego trofeum, ani Mistrzostwa Polski więc bardzo bym chciał coś z Koroną osiągnąć i bardzo bym się z tego cieszył tak na podsumowanie mojej przygody z piłką.


- Ile jeszcze lat planujesz pograć w piłkę?


Sławomir Rutka: Uważam, że piłkarzowi w metrykę nie powinno się zaglądać i jeżeli pozwala zdrowie, jeżeli utrzymuje się na dobrym poziomie, jeżeli mamy w polskiej lidze przykład Jacek Dembiński, Darek Gęsior, Piotr Świerczewski to wszystko zależy od organizmu. Jeśli czujesz się na siłach podjąć rywalizację i walczyć o miejsce w zespole – to uważam, że w metrykę nie powinno się zaglądać piłkarzowi.


- Nigdy nie ciągnęło Cię do transferu zagranicznego?


Sławomir Rutka: Teraz przed tą rundą podpisałem pewną umowę na pośrednictwo do ligi cypryjskiej, miałem takiego pana, który miał moje pełnomocnictwo na klub cypryjski, ale powiedziałem mu, że jeżeli dostanę ofertę z Korony to na pewno to pełnomocnictwo nie będzie ważne. Taką ofertę dostałem z Korony, więc inne mnie nie interesowały.


- A co będziesz robił po zakończeniu kariery? Zostaniesz trenerem?


Sławomir Rutka: Na pewno tak. Chciałbym kiedyś pracować z młodzieżą. Myślę i wiem, że bym sobie z tym poradził, ale dopiero za X czasu (śmiech).


- Czy kibice Korony okazują sympatię wobec Ciebie na ulicach?


Sławomir Rutka: Tak, tak! To nie da się w ogóle ukryć. Spotykam się na ulicach, czy gdzieś w markecie – ludzie się zatrzymują pytają co słychać, co w drużynie, jak będzie i jakie są plany.


- Jak oceniłbyś postawę kieleckich kibiców w ubiegłym sezonie?


Sławomir Rutka: Mamy najładniejszy stadion w Polsce i kibice się do tego dostosowali. Uważam, że sama otoczka robi ogromne wrażenie. Kibice w najbardziej pozytywnym tego sowa znaczeniu – super. Jeżeli jest doping to nieraz jest taka sytuacja, że będąc na boisku w odległości kilkunastu metrów nie potrafimy się komunikować. Naprawdę robi to niesamowite wrażenie i mówię, jeżeli grając pierwszy mecz z Zagłębiem Lubin powiem szczerze, że przez pierwsze pięć minut miałem gęsią skórkę na całym ciele.


- Co sądzisz o ludziach, którzy na mecze przychodzą tylko, kiedy drużyna wygrywa, a nie wspierają jej w trudnych momentach?


Sławomir Rutka: To gdzieś tam jest nawet i w mentalności kibiców, bo jesteśmy tak samo ludźmi. Znajdzie się kilku kibiców, którym nie podoba się gra, nie podoba się wynik, ale to mówię są takie indywidualności. Natomiast ogólnie kibice są naszym dwunastym zawodnikiem.


- Pamiętasz jeszcze kibiców z przed lat?


Sławomir Rutka: Tak. Ja ma kontakt z takimi kibicami. Spotykamy się i rozmawiamy. Oni z sympatią i miłą atmosferą wspominamy tamte chwile jeszcze na Szczepaniaka.


- Czy Twoim zdaniem karanie za używanie wulgaryzmów na stadionie to słuszna inicjatywa?


Sławomir Rutka: Wydaje mi się, że nie. To nie może być tak, że mówię to zależy od mentalności człowieka. Znajdzie się dwóch, trzech takich i dlatego nie mogą być karani wszyscy kibice. Wiadomo, że dąży się to tego, by na stadion przychodziły całe rodziny z dziećmi i nie obawiały się. Nie możemy brać odpowiedzialności za dwóch, trzech gości, którzy nie nadają się do kibicowania. Fajnie, że się z tym walczy, bo pamiętam czasy kiedy na stadiony przychodziły całe rodziny i kibice robili wspaniałą atmosferę i dla dzieci, i kobiet, żon, dziewczyn, Kochanek (śmiech). Były to fajne rzeczy.


- Porównałbyś jakoś kibiców Korony i Legii, lub Widzewa, w którym też grałeś?


Sławomir Rutka: Każdy klub ma swoją specyficzną atmosferę i jeśli na stadion przyjdzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi to juz samo to robi wrażenie. Stadion na Widzewie jest inny, stadion na Legii jest inny, dlatego ciężko jest ocenić tą sytuację.


- Dziękujemy i życzymy powodzenia w zbliżającym się sezonie.



Rozmawiali Michał Żak i Michał Siejak.


Autor: Siejo   Data: 2008-01-18 18:18:07   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.10188 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120556 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.