Paweł Golański - Waleczne Serce

Paweł Golański jest absolwentem Łódzkiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Karierę rozpoczynał w ŁKS-ie. Wiosną sezonu 2002/2003 zaliczył - mogłoby się wydawać - nieudany epizod w Legii Warszawa. Golo przyznaje jednak, że pobyt w stołecznej drużynie nie był taki zły, gdyż mógł obserwować doświadczonych zawodników i uczyć się od nich piłkarskiej sztuki. Do Korony przyszedł w letniej przerwie transferowej - przed pierwszym sezonem "Złocisto-krwistych" w I lidze. Kibicom z całej Polski znany jest nie tylko z dobrych występów w kieleckiej drużynie, ale głownie - ze świetnego spotkania reprezentacji przeciwko Portugalii. Z Pawłem Golańskim porozmawialiśmy o początkach jego kariery piłkarskiej, transferze za granicę, reprezentacji Polski oraz - oczywiście o Koronie. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z naszym prawym obrońcą.


Klaudia: Jak wspominasz swoje początki w piłce nożnej ?


Paweł Golański: Miałem bodajże 10 lub 9 lat, kiedy rodzice zaprowadzili mnie na pierwszy trening do trenera Dawidowskiego. Na początku, jako mały chłopiec - wiadomo, że miałem obawy czy się zaaklimatyzuję wśród kolegów, bo oni już jakiś czas razem trenowali. Z czasem jednak poznałem wszystkich dobrze, chodziłem na treningi z wielką przyjemnością i nie mogłem się doczekać każdych kolejnych zajęć i spotkań z kolegami.


- Jak wspominasz swój pobyt w warszawskiej Legii ?


Paweł Golański: Było to dla mnie przede wszystkim zdobycie piłkarskiego doświadczenia. Pierwszy raz zobaczyłem jak wygląda profesjonalna drużyna - wszystko w Legii było "dopięte na ostatni guzik". Miałem również okazję poznać świetnych zawodników, takich jak Jacek Zieliński czy Marek Jóźwiak i jeszcze paru innych piłkarzy. To była duża przyjemność trenowania z takimi zawodnikami, na pewno się od nich kilku rzeczy nauczyłem. Później jednak już było bardzo źle, gdyż złapałem kontuzję, co prawda nie jakąś bardzo poważną, ale uraz jest jednak zawsze w jakimś stopniu groźny. Trener Okuka nie chciał wtedy na mnie stawiać. Trenowałem na bardzo wielkich obciążeniach jak na młodego, dziewiętnastoletniego chłopaka - można powiedzieć, że takie obciążenia były dla mnie drastyczne w skutkach, bo organizm ich nie wytrzymał i zaczęły się jakieś urazy. Nie było sensu zostawać dłużej w Legii, ponieważ nie miałem szans na przebicie się do pierwszej jedenastki. Natomiast gra w czwartoligowych rezerwach mnie nie zadowalała, dlatego powróciłem do Łodzi.


- Który - Twoim zdaniem - moment Twojej dotychczasowej kariery był momentem przełomowym ?


Paweł Golański: Myślę, że takim punktem zwrotnym w mojej karierze było przejście do Korony. Wiadomo, miałem bardzo dużo występów na koncie w drugiej lidze, w ŁKS-ie - jednak druga liga, to nie ekstraklasa. Bardzo chciałem awansować z Łódzkim Klubem Spotowym do pierwszej ligi, ale jak zgłosiła się po mnie Korona - to długo się nie zastanawiałem. Zdecydowałem się na ten transfer i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, iż był to mój najlepszy krok. W Koronie się wybiłem, trafiłem do reprezentacji Polski. Moje nazwisko stało się popularbne w świecie piłkarskim, ludzie zaczęli mnie doceniać za moją grę - a wiadomo, że każdy piłkarz do tego dąży.


- Jak odnosisz się do pogłosek o Twoim rzekomym transferze do Steauy ?


Paweł Golański: Podchodzę do tego bardzo spokojnie. Czas pokaże co będzie. Słyszałem od ludzi z klubu i mojego menedżera, że propozycja jest bardzo konkretna, że Steaua chciałaby mnie mieć w swoim składzie. Jednak ja podchodzę do tego spokojnie. Teraz chcę wyleczyć nogę do końca, bo jest dużo czasu, abym tym się zajął. Co do transferu - to zobaczymy. Jeśli będzie to rzeczywiście bardzo dobra propozycja i dla klubu, i dla mnie - to wtedy będę mógł o tym pomyśleć i zdecydować się na jakieś kroki.


- Nie uważasz, że lepszym kierunkiem dla dalszego rozwoju Twojej kariery byłyby na przykład Włochy lub Hiszpania ?


Paweł Golański: Oczywiście. Napewno są to ligi bardzo silne i obojętnie do jakiego klubu się nie przejdzie - to jest wielką sprawą tam trafić. Powiem tak, jeśli już mówimy o jakimś transferze - to fajnie, że jakieś kluby się mną interesują. Na przykład Steaua jest znana na całym świecie. wiadomo, że liga nie rzuca na kolana, bo liga rumuńska nie jest postrzegana jako liga bardzo silna. Jednak sam klub - Steaua - robi w Europie wrażenie i gra w europejskich pucharach.



- Czym Twoim zdaniem może się różnić liga rumuńska od ligi polskiej ?


Paweł Golański: Przede wszystkim tym, że w Rumunii więcej drużyn ma prawo gry w pucharach. To jest właśnie taka najważniejsza różnica. Jeśli chodzi o poziom - to słyszałem różne opinie. Mniej więcej poziom jest porównywalny, tylko w Rumunii są dwie drużyny, które walczą o najwyższe cele - Dynamo i Steaua, a pozostałe drużyny są przeciętne.


- Myślisz, że to już dobry czas, by opuścić Koronę ? Czy jeszcze zostać i powalczyć kolejny raz o europejskie puchary ?


Paweł Golański: Tak jak już wcześniej mówiłem, że chciałbym z Koroną awansować do europejskich pucharów. Mamy coś do udowodnienia niektórym ludziom, którzy nas zbyt wcześnie skreślili, po kilku nieudanych spotkaniach postawili na nas krzyżyk, mówili, iż Korona nie potrafi grać w piłkę, nie jest drużyną. Dla samej radości, że mógłbym z Koroną jeszcze coś osiągnąć fajnie by było zostać. Jak już powiedziałem, do wyjazdu podchodzę spokojnie. Teraz transfer nie jest moją najważniejszą sprawą. Jeśli padnie konkretna propozycja i będę zadowolony - to nie wykluczam odejścia. Jednak chciałbym też zagrać w europejskich pucharach z Koroną.


- Czy myślisz, że rezygnacja z Przemka Cichonia to dobra decyzja kieleckich działaczy ?


Paweł Golański: Ja Przemka znam i bardzo go lubię, gdyż jest to bardzo ambitny chłopak. Przed kontuzją był ważną postacią naszego zespołu, bardzo dobrze grał. Szkoda, że nie będzie grał teraz w Koronie - tym bardziej, że jest to wychowanek. Ja byłem wychowankiem w ŁKS-ie i zawsze mi zależało na tym, żeby taka osoba była w drużynie. Jednak takie jest życie sportowca, że nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Niestety, sprawy się tak potoczyły. Mam nadzieję, że Przemek znajdzie sobie dobrą drużynę i jeszcze udowodni wszystkim, iż jest dobrym zawodnikiem.


- Jak drużyna przyjęła wiadomość o planowanych wzmocnieniach graczami bardziej doświadczonymi ?


Paweł Golański: Zmiany są potrzebne w każdym zespole, bo nie ma drużyny, ktora by miała tak dobrą kadrę, że nie potrzebne by były jej wzmocnienia. Nam na przykład przydałoby się dwóch doświadczonych piłkarzy, bo mamy młodą drużynę i jakiś doświadczony zawodnik w ciężkich mometach mógłby pomóc. Cieszę się, że przyszedł do nas Edi, ponieważ uważam Go za bardzo dobrego piłkarza. Jest najlepszym zawodnikiem ze wszystkich Brazylijczyków w polskiej lidze. Hermesa wszyscy traktujemy jako Polaka, więc on jest poza konkurencją. Edi moim zdaniem będzie dużym wzmocnieniem Korony.


- Jak to jest, że bardzo poobijany przez rywali, z zabandażowaną głową chcesz wybiec na boisko i pomóc drużynie ?


Paweł Golański: Jak ogólnie jestem zawodnikiem, który ma swoje ambicje i charakter. Z tą rozciętą głową mogło się skończyć różnie, gdyż rana była poważniejsza niż się nam początkowo wydawało. Jednak jakoś dałem radę. Można powiedzieć, że adrenalina, charakter, chęć pomocy kolegom miała wtedy największe znaczenie i grałem dalej.


- Jak oceniasz współpracę z trenerem Wieczorkiem ?


Paweł Golański:Trenerowi Wieczorkowi bardzo dużo zawdzięczam, bo dzięki niemu trafiłem do Korony, to On na mnie postawił. Na początku dwa, czy trzy mecze rozegrałem w miarę dobre, a później przytafił się słabszy mecz z Wisłą Płock. Trener dał mi odpocząć - przede wszystkim psychicznie - po tym meczu i później znowu na mnie postawił. Tym razem na innej pozycji - to się opłacało. Twierdzę, że trener Wieczorek w obecniej chwili jest w czołówce najlepszych polskich trenerów. Cieszę się, że miałem okazję współpracować z trenerem Wieczorkiem. Szkoda, że nie osiągnęliśmy zamierzonego celu - czyli pucharów. Niestety, ale takie jest życie i tutaj nie ma co zganiać winy tylko na piłkarzy, czy tylko na trenera. Wydaje mi się, że trener Wieczorek jest profesjonalistą w swoim fachu. Nie zganiał winy tylko na piłkarzy i do siebie też miał pretensje, tak jak każdy z nas.


- Wolisz Arka Bilskiego i Kaliszana jako kolegów z boiska, czy trenerów ?


Paweł Golański:Na pewno szanuję ich jako kolegów, bo troszkę się znamy. Na ławce trenerskiej natomiast życzę im wszystkiego najlepszego, ponieważ dopiero zaczynają wspólną pracę w pierwszej lidze. Na pewno będę za nich trzymał kciuki, żeby osiągnęli dużo jako trenerzy.


- Jak ocenisz ten sezon ligowy ogólnie w polskiej piłce ? Lepszy od poprzedniego ?


Paweł Golański: Na pewno polska liga się bardziej wyrównała. To cieszy, bo jeszcze niedawno było tak, że były dwie - trzy drużyny, które walczyły o Mistrzostwo, a reszta drużyn grała słabe i mało widowiskowe mecze. Teraz nawet drużyny, które walczą o utrzymanie starają się grać piłką. Uważam, że poziom polskiej piłki poszedł do góry.


- Masz już jakieś przemyślenia dotyczące ostatniego sezonu w wykonaniu Korony ? Dlaczego nie udało się osiągnąć zamierzonego celu ?


Paweł Golański: Przede wszystkim kluczowym momentem dla nas była porażka w Pucharze Polski. Na ten mecz wszyscy byliśmy bardzo zmotywowani i strasznie chcieliśmy to spotkanie wygrać. Nagle został nam podcięte skrzydła, można powiedzieć, że przegraliśmy mecz sezonu. Późnej ta porażka siedziała w naszych głowach i nie potrafiliśmy odwórcić karty. Ten przegrany Puchar miał wpływ na to, że w lidze nie graliśmy tak, jak chcieliśmy.


- W tym sezonie bardzo wiele razy byłeś kontuzjowany. Czy sądzisz, że mogła to być wina złych przygotowań ?


Paweł Golański: Nie sądzę, żeby to była wina złego przygotowania. W tym sezonie był duży nakład meczy, nawet nie mieliśmy kiedy się porządnie wyleczyć z jakiś kontuzji, urazów. Wiadomo, że każdy chciał pomóc drużynie i te urazy były tylko podleczane, żeby na kolejny mecz już być gotowym. W moim przypadku akurat tak się stało, że ta końcówka sezonu nie była taka, jakbym sobie tego życzył. Złapałem kontuzję na koniec sezonu - na pewno to jest przykre. Ja się tylko cieszę, że ta kontuzja nie jest poważniejsza, bo ten upadek był bardzo groźny. Dobrze, że nie "rozwaliłem" kolana, bo w takim wypadku przerwa w grze byłaby dużo dłuższa.


- Niektórzy mówią, że właśnie ta gra co trzy dni jest jedną z przyczy słabej końcówki sezonu w wykonaniu Korony. Zgodzisz się z tym ?


Paweł Golański: Na pewno byliśmy zmęczeni tą grą co trzy dni. Graliśmy na trzech frontach, a więc Puchar Polski, liga i do tego jeszcze Puchar Ekstraklasy. Można powiedzieć, że ciągle gralismy tą samą jedenastką, z niewielkimin tylko zmianami. Na pewno byliśmy zmęczeni. Natomiast - tak jak mówię - jakbyśmy wygrali ten finał, zdobyli Puchar Polski bylibyśmy w lidze dużo wyżej. Podbudowałoby to nas i gralibyśmy na dużym luzie psychicznym, gdyż mielibyśmy te europejskie puchary w Kielcach. W przypadku wygranej w finale Pucharu Polski nasza gra wyglądłaby dużo ładniej dla oka i wydaje mi się, że i wyniki byłyby lepsze.


- Jak ocenisz postawę Maćka Kicińskiego na środku obrony ?


Paweł Golański: Muszę powiedzieć, że zaimponował mi ten chłopak. Jest to młody zawodnik. Uważam, że Korona może mieć z niego w przyszłości duży pożytek, bo jest to chłopak, który nie boi się grać w piłkę. Przede wszystkim ma spokój, opanowanie, a środkowy obrońca powinien takie cechy posiadać. Uważam, że Kici powinien jeszcze natomiast popracować nad szybkością i zaostrzeniem troszkę gry, bo wiadomo, że środkowy obrońca musi grać ostro i bez skrupółów. Maćkowi jeszcze tego brakuje. Czasami w decydujących momentach się boi. On musi grać ostro. Uważam, że jeśli dalej będzie się rozwijał tak jak teraz - to może być z niego "kawał dobrego piłkarza".


- Jak myślisz, które drużyny w nadchodzącym sezonie powalczą o Mistrzostwo Polski ?


Paweł Golański: Mam oczywiście nadzieję, że Korona. Będziemy mieli okazję powalczyć o to Mistrzostwo Polski. Miejmy nadzieję, że w nadchodzącym sezonie osiągniemy wreszcie swój cel. Będzie się także liczyło Zagłębie, gdyż ma ono ogromny budżet. Wiadomo - jak co roku - Legia. Wydaje mi się, że też Wisła będzie chciała się zrewanżować za ten nieudany sezon. Lech Poznań. Więc liga moim zdaniem może być bardzo wyrównana i wiele drużyn może się włączyć do walki o Mistrzostwo Polski. Przez to tylko liga będzie ciekawsza.


- Jak ocenisz nassze szanse na zakwalifikowanie się w następnym sezonie do europejskich pucharów ?


Paweł Golański: Głęboko w to wierzę, że w końcu będziemy mieć w Kielcach europejskie puchary, bo wszyscy tego bardzo chcą. Ten cel odkłada się w czasie i mam nadzieję, że już wkrótce uda się go zrealizować. Na pewno przydadzą się wzmocnienia, bo wiadomo, że sezon jest dosyć długi,a do ligi dochodzą jeszcze mecze pucharowe. Jednak szeroka kadra umożliwia rotacje zawodnikami i wtedy nie ma takiego zmęcznia.


- Zdążysz wyleczyc uraz przed początkiem przygotowań do sezonu ?


Paweł Golański: Tak naprawdę nie wiem, czy zdążę. Na pewno nie będę na siłę się starał wyjść na pierwszy trening. Jeżeli lekarz zadecyduje, że mam zacząć trenować później - to tak zrobię. Teraz mam czas na to, żeby wyleczyć tą kontuzję. Nie chcę jej zaleczyć, tylko wyleczyć do końca, żeby nie było już z nią nigdy więcej problemów.


- Kontuzje przeszkadzały w przypieczętowaniu obecności Pawła Golańskiego w pierwszym składzie reprezentacji Polski. Nie uważasz, że teraz będzie trydniej wywalczyć miejsce w podstawowej jedenastce Kadry Narodowej ?


Paweł Golański: Do reprezentacji generalnie ciężko jest się dostać, a co dopiero grać w pierwszym składzie. Ja jednak mam swoje ambicje i charakter. Na pewno nie odpuszczę nikomu, bo moim marzeniem było trafić do reprezentacji. Trafiłem i zrobię wszystko, żeby być podstawowym zawodnikiem Kadry, żeby trener Beenhakker stawiał właśnie na mnie. Zrobię więc wszystko, by grać jak najlepiej. Chciałbym tylko, żeby te nieszczęsne kontuzje mnie omijały. Mam nadzieję, że ten limit pecha w moim przypadku już się wyczerpał i w końcu nie będę miał problemów ze zdrowiem.


- Z wyjazdu za Kaukaz reprezentacja miała przywieźć 6 punktów - wywalczyliśmy o połowę mniej. Nie uważasz, że trudniej bedzie wygrać z takimi przeciwnikami jak Finlandia, Serbia czy Portugalia - jeszcze w dodatku na wyjazdach ?


Paweł Golański: Na pewno wszyscy liczyliśmy, że wygramy te dwa spotkania. Stało się inaczej. W drugim meczu brakowało nam w pierwszej połowie bramki, bo w tym czasie byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą. Brakło tylko piłki w siatce. W drugiej połowie było gorzej, graliśmy nerwowo i gra nie układała się tak, jak powinna. Do końca eliminacji jest jeszcze dużo meczy i chyba nie ma osoby, która by nie wierzyła w nasz awans do tej prestiżowej imprezy. Wszyscy w to głęboko wierzymy. To, że nie wygraliśmy - jest nam przykro. Są jednak jeszcze inne mecze i w tych spotkaniach musimy udowodnić, że damy radę.


- Zobaczymy kiedyś w reprezentacji duet Paweł Golański - Grzegorz Bonin ?


Paweł Golański: Miejmy nadzieję. W Koronie z Grześkiem gra mi się bardzo dobrze i uważam Go za bardzo dobrego piłkarza. Miejmy nadzieję, żed w niedługim czasie razem będziemy w kadrze na tej prawej stronie występować. Wszystko pokaże boisko. Na pewno Grzegorz też bardzo by chciał, bo jest ambitnym chłopakiem, który też by chciał zadomowić się w reprezentacji.


- Któremu z zawodników Korony - Twoim zdaniem - jest najbliżej do Kadry ?


Paweł Golański: Z tego, co teraz obserwuję ciezko jednoznacznie stwierdzić, któremu piłkarzowi jest najbliżej. Na pewno w kręgu zainteresowań trenera był Zgani, wcześniej Kaka, no i Bonio. Teraz ciężko powiedzieć, jak to widzi trener. Na pewno końcówka sezonu nie była udana dla nas wszystkich, nasza gra nie wyglądała tak, jak powinna. Przyszły sezon będzie taki, że trzeba będzie się przypomnieć trenerowi Beehakkerowi i pokazać, by znów dał szansę w reprezentacji. Trener Beenhakker z tego słynie, iż potrafi zaryzykować, postawić na młodego zawodnika i niejednokrotnie to udowadniał.


- Kibice Korony. Jaka jest Twoja pierwsza myśl o nich ?


Paweł Golański: Przede wszystkim na kieleckim stadionie, jak jest dobrze, jak wygrywamy - to jest świetny doping. Natomiast jak jest już gorzej, jak nam nie idzie - to ogromne słowa uznania dla tych kibiców, którzy wtedy z nami są. My - piłkarze chcemy wygrywać i robimy wszystko, żeby zwyciężać. Niekiedy jest niemoc, nic nam nie wychodzi, nie możemy się przełamać i też jesteśmy na siebie źli. Jak jeszcze nie mamy poparcia u kibiców to na pewno nie jest pomocne. Były takie mecze, w których nie wszyscy kibice byli z nami - dlatego duże słowa uznania i ogromny szacunek dla tych, którzy są z nami na dobre i na złe.


- Jak ocenisz doping kieleckich kibiców w ubiegłym sezonie ?


Paweł Golański: Tak jak powiedziałem, na kieleckim stadionie atmosfera jest gorąca. Na meczach z Legią, czy z Wisłą jest komplet publiczności i ten doping nas "niesie". Oprawy też dodają uroku meczom.


- Kto według Ciebie prowadzi na liście trenerów, którzy mogliby przejść do Korony ?


Paweł Golański: Zastanawiałem się nad tym i powiem szczerze, że nie mam pojęcia, kto do nas przyjdzie. Głównym kandydatem był trener Skorża, ale On jest już w Wiśle. Ciężko powiedzieć, kto trafi do Korony. Miejmy nadzieję, że przyjdzie osoba, która będzie miała pomysł na nasz zespół i fajnie to wszystko poukłada. Co do nazwiska to ciężko cokolwiek powiedzieć. Jest mnóstwo spekluacji, ale żadnych konkretów.


- Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.


Rozmawiała Klaudia Góra.


Autor: Siejo   Data: 2008-01-18 17:56:57   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.10725 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120512 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.