Grzegorz Bonin - Waleczne Serce

Z Grzegorzem Boninem spotkaliśmy się w deszczowe popołudnie w jednej z kieleckich kawiarni. Kielecki Scyzoryk pochodzący znad morza opowiedział nam, gdzie i dlaczego chciałby grać, jak zaczynał przygodę z piłką oraz zdradził kilka innych faktów związanych z Koroną i Reprezentacją. A późnej wybrał się do kina na "Piratów z Karaibów". Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Naszym Scyzorykiem !


KKn: Przygodę z piłką nożną zaczynałeś w Mewie Gniew. Później grałeś w Wiśle Nowe. Jak wspominasz te początki w sporcie ?


Grzegorz Bonin: Właśnie. Początkowo to była przygoda. Grałem w małym miasteczku, a A-klasie. Wspominam to jednak bardzo dobrze. Grałem z bratem, ze szwagrem - więc praktycznie taka rodzinna przygoda. Później trafiłem do Wisły Nowe, gdzie byłem na takim małym stypendium. Stamtąd udało mi się wyjechać do Radomiaka i tam pomału zaczęła się poważna gra.


- Właśnie - powiedziałeś o Radomiaku. Jak Ci się grało w Radomiu ?


Grzegorz Bonin: To był dla mnie przełomowy moment. Z małej miejscowości do której miałem 30 kilometrów z domu. Przeprowadzka do Radomia była taka większa. Początek był trudny, ale udało mi się zaaklimatyzować. Awansowaliśmy wtedy do II ligi. W III lidze w Radomiaku grało mi się jeszcze tak sobie. Zdecydowanie lepiej było już w II lidze, gdyż zostałem zauważony właśnie przez Koronę.


- Jak Ci się gra i żyje w Kielcach ?


Grzegorz Bonin: Jest mi tutaj dobrze. Przez dwa i pół roku przyzwyczaiłem się do tego miasta. Mieszkam w spokojnej dzielnicy. Gra mi się w Kielcach tym bardziej dobrze.


- Pamiętasz, kiedy kibice Korony po raz pierwszy krzyczeli: "Bonin, Bonin nasz scyzoryk" ?


Grzegorz Bonin: Tak, pamiętam. To było na Radomiaku. Kibice z Radomia tak strasznie ze mną "jechali". Kibice Korony po mojej asyście do Kuby Grzegorzewskiego zaczęli śpiewać: "Bonin, Bonin nasz scyzoryk".


- Co czujesz, kiedy kibice Cię tak wyróżniają ?


Grzegorz Bonin: Jest to bardzo miłe, gdy tak duża grupa osób skanduje nazwisko, jeszcze dodając "nasz scyzoryk". Większość osób, jak tu przychodziłem, mówiła, że jestem "warchoł" z Radomia, a prawie nikt nie wiedział, iż pochodzę z Pomorza. Dopiero później ludzie wiedzieli skąd jestem. Takie zachowanie kibiców jest niezywkle miłe. Jest to dla mnie wyróżnienie.


- Zaskoczyło Cię takie ciepłe przyjęcie przez kieleckich kibiców ?


Grzegorz Bonin: Myślę, że na ciepłe przyjęcie kibiców trzeba sobie zasłużyć. Ja starałem się grać jak najlepiej. Fajnie, że kibice już na samym początku mnie zaakceptowali.


- Wiele razy podkreślałeś, że doping kibiców was uskrzydla. W takim razie - jaka przyśpiewka najlepiej pobudza do walki zawodników Korony ?


Grzegorz Bonin: Nie mam jakieś takiej konkretnej przyśpiewki. Najważniejsze, żeby zawsze był równy i bardzo głośny doping - wtedy to naprawdę pomaga.


- Co sądzisz o karaniu kibiców za wulgaryzmy ?


Grzegorz Bonin: Napewno jest to element całego widowiska. Nie przesadzajmy, jakiś szczególnych wulgaryzmów na stadionie nikt nie używa. Nie które piosenki bez pewnych słów nie mają rytmu ani sensu.


- Trenerzy Kaliszan i Bilski są postaciami zasłużonymi dla klubu oraz dla kibiców Korony. Czy teraz wśród swoich podopiecznych cieszą się oni podobnym autorytetem ?


Grzegorz Bonin: Ja też z nimi grałem, ale teraz są to trenerzy i musimy ich traktować jak szkoleniowców. Myślę, że mają u nas spory autorytet. Zadaniem trenerów Kaliszana i Bilskiego było zmobilizować nas psychicznie na te kilka ostatnich kolejek, bo - nie ma co ukrywać - po przegranym finale Pucharu Polski wszyscy byliśmy załamani. Właśnie dlatego mieliśmy odbudować się pod względem psychicznym. Szkoda, że nie do końca się to udało - pomimo tego, że wszyscy bardzo chcieliśmy poprawy gry i wyników.


- Zarówno Ty, jak i Marcin Kaczmarek stwarzacie sobie dużo sytuacji strzeleckich, lecz już w końcowej fazie akcji brakuje tej "zimnej krwi". Z czego to wynika ?


Grzegorz Bonin: Na pewno brakuje tej koncentracji pod bramką przeciwnika. Może wynika to z tego, że nie jesteśmy takimi rasowymi napastnikami. Po drugie - wiadomo, że jak się regularnie strzela bramki, to nabiera się takiej pewności siebie. Jeśli strzela się niewiele goli - to właśnie brakuje tej "zimnej krwi".


- Teraz - w wyniku kontuzji - pauzował Paweł Golański. Grałeś więc na prawej stronie z Marcinem Kusiem. Jak Ci się z nim współpracuje ?


Grzegorz Bonin:Myślę, że dobrze nam się razem gra. Marcin to bardzo dobry zawodnik - szybki, waleczny. Szkoda tylko, że ta nasza niezła współpraca nie przekładała się ostatnio na wyniki.


- Jesteś jednym z najlepszych asystentów w Koronie. Wolisz strzelać, czy dogrywać ?


Grzegorz Bonin: Najbardziej lubię wygrywać mecze. Mniej ważne jest to, kto strzela lub asystuje. Jednak zarówno bramki i asysty jednakowo mnie cieszą.


- Jaki mecz w barwach Korony wspominasz najmilej ?


Grzegorz Bonin: Trudno powiedzieć. Takich dobrych meczy było sporo. Jednak najmilsze spotkanie to chyba awans z II do I ligi w Bełchatowie.


- Nie uważasz, że Twoja forma często jest nieustabilizowana ? Bardzo dobre spotkanie nieraz przeplatasz gorszym meczem ...


Grzegorz Bonin: Dokładnie tak jest. I cały czas się zastanawiam, dlaczego tak się dzieje. Tą rundę miałem dobrą, a później przytrafiła mi się kontuzja żebra i praktycznie miesiąc grałem "na tabletkach". Myślę, że również to granie spotkań co trzy dni miało wpływ na to, iż nie byłem już taki dynamiczny i nie miałem takiej formy jak na początku sezonu.


- Planujesz teraz odejść z Korony ? Podobno działacze z Wolfsburga nadal Cię obserwują ?


Grzegorz Bonin: Mam kontrakt w Koronie i planuję się z niego wywiązać. W Koronie jest mi dobrze, a jak obserwują - to fajnie. Wiadomo, że od obserwacji do transferu droga jeszcze daleka.


- Gdyby zaproponowano Ci poważny kontrakt i jakiś klub chciałby Cię kupić - to co byś zrobił ?


Grzegorz Bonin: Korzystna oferta z dobrej ligi to jak wiadomo wyzwanie dla zawodnika. Na pewno rozważyłbym taką propozycję.


- W każdym meczu dajesz z siebie wszystko. Możesz sobie wyobrazić takie spotkanie, w którym nie grasz z pełnym zaangażowaniem ?


Grzegorz Bonin: Myślę, że bez zaangażowania i walki nie da się wygrać meczu nawet z zespołem z III czy IV ligi. Wiadomo, że samymi umiejętnościami się nie wygra. Bez walki ani rusz.


- Jak wspominasz swoje pierwsze - i jak narazie jedyne - spotkanie w Reprezentacji Polski - z Litwą w Bełchatowie ?


Grzegorz Bonin: Zarówno ja, jak i cały zespół zagraliśmy słabo. Jednak mojej gry nic nie usprawiedliwia, nawet fakt, że był to debiut. Myślę, że mogło być lepiej, ale nie ma co wracać do przeszłości. Grałem wtedy z obecnym kolegą z drużyny - Marcinem Kusiem. Reprezentacja w takim składzie grała chyba pierwszy i ostatni raz.


- A spotkanie Reprezentacji Polski B ze Szkocją zapadło Ci w pamięć ?


Grzegorz Bonin: Tego spotkania też nie będę wspominał najlepiej. W ostatnim momencie dowiedziałem się o tym meczu, a na zgrupowanie pojechałem z kontuzją. Wszedłem na pół godziny, temperatura była poniżej zera - nikt nie mógł nogami ruszać. Wtedy Szkoci tak z nami "jechali", że aż szkoda. Wszyscy mówili, iż szkocka reprezentacja to takie walczaki, a z nami zagrali bardzo dobrze technicznie, piłką oraz byli dobrze wybiegani.


- Kiedy Grzegorz Bonin wróci do kadry ?


Grzegorz Bonin: Wszystko zależy od gry. Trzeba przede wszystkim być w wysokiej formie i wyróżniać się w każdym meczu. Żeby trafić do kadry - musi też wygrywać drużyna. Zwycięstwa dodają pewności siebie i gra się zdecydowanie lepiej.


- Leo Beenhakker często obserwuje mecze z udziałem Korony. Jak myślisz, kiedy zawodnicy z Kielc w większej liczbie będą stawiać się na zgrupowaniach kadry ?


Grzegorz Bonin: Myślę, że musimy dobrze zacząć sezon. Na pewno jeśli będziemy dobrze grać - to i powołania do kadry będą. W naszym zespole jest paru chłopaków, ktorzy z pewnością nie będą odstawać poziomem gry od reszty kadrowiczów.


- Jakie są cele na następny sezon ?


Grzegorz Bonin: Zarząd na pewno określi nam cele na najbliższy sezon. Mój indywidualny cel to gra w pierwszym składzie, na wysokim poziomie.


- Jak myślisz, czy ktoś z Korony trafi w najbliższym czasie do kadry ?


Grzegorz Bonin: Zależy to przede wszystkim od zawodników. Aby dostać się do kadry trzeba cały czas grać na równym, wysokim poziomie. W Koronie nie ma takich bardzo znanych nazwisk, dlatego tacy młodzi zawodnicy muszą solidnie zapracować na to powołanie.


- Na boisku - jak widać - doskonale rozumiecie się z Pawłem Golański. Jak to jest poza murawą ?


Grzegorz Bonin: Bardzo dobrze rozumiemy się z Golem i na boisku, i poza boiskiem. Na zgrupowaniach mieszkamy ze sobą w pokoju, spotykamy się ze sobą po treningach. Nawet do niedawna mieliśmy podobne auta.


- Piłkarze często mają jakieś swoje rytuały, np: bramkarze zakładają najpierw prawą, później lewą rękawicę. Jak jest w Twoim przypadku ?


Grzegorz Bonin: Nie, nie mam żadnych takich przesądów, nie wierzę w takie rzeczy. Nie lubię tylko, jak czarny kot przebiegnie mi drogę.


- W jakiej lidze chciałbyś spróbować swoich sił ?


Grzegorz Bonin: Moją wymarzoną ligą jest liga hiszpańska, ale nie wiem, czy będzie mi dane w niej zagrać. Do angielskiej ligi raczej się nie nadaję. Jeśli chodzi o klub - Barcelona, ale to jest raczej sfera marzeń.


- A masz jakiś piłkarski wzór ?


Grzegorz Bonin: Teraz na nikim się nie wzoruję, ale wcześniej - przez długie lata - moim idolem był Del Piero i ogólnie cała drużyna Juventusu.


- Chciałbyś coś powiedzieć kibicom Korony ?


Grzegorz Bonin: Chciałbym, aby kibice byli zawsze z nami - na dobre i na złe, żeby dopingowali nas szczególnie wtedy - kiedy nam nie idzie. Najtrudniej nam się gra, kiedy nie idzie, a trybuny milkną.


- Jednak niektórzy są z drużyną tylko "na dobre" lub przychodzą na atrakcyjniejsze spotkania.


Grzegorz Bonin: Na pewno tak jest, ale takie jest prawo kibiców. Mogą przyjść przykładowo na mecz z Legią czy z Wisłą - i wtedy jest komplet, a niektórzy - nawet przy naszej dobrej grze - nie wybiorą się na mecz ze słabszym zespołem. Cóż, kibic ma take prawo. My przede wszystkim gramy dla tych, którzy są z nami na dobre i na złe - bo właśnie w trudnych momentach bardzo ważne jest wsparcie kibiców.


- Dziękujemy i życzymy transferu do Hiszpanii, ale najpierw europejskich pucharów z Koroną.


Grzegorz Bonin: Dziękuję.


Rozmawiali Klaudia Góra i Mateusz Staszałek.


Autor: Siejo   Data: 2008-01-18 17:20:56   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.08818 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120484 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.