''Sodówka'' mu nie grozi

Awansował do pierwszej drużyny, wystąpił w dwóch meczach w I lidze, od razu zdobył dwie bramki i stał się najbardziej rozpoznawalnym graczem Korony spośród młodych zawodników. Michał Michałek, bo o nim mowa, zgodził się na dłuższy wywiad i opowiedział nam o przebiegu swojej dotychczasowej kariery oraz o początku obecnego sezonu.


- Na sam początek opowiedz nam jak zacząłeś swoją przygodę z piłką. Twój pierwszy klub to Hetman Włoszczowa?


Michał Michałek: Tak, w wieku 14 lat trafiłem do Hetmana - za sprawą mojego taty, który mnie tam zapisał. Trenowałem, nie grałem zbyt wiele, gdyż trener wpuszczał mnie na parę minut. Nie cieszyło mnie to, postanowiłem zmienić coś w swoim życiu i trafiłem do Korony.


- Jak to się stało, że do niej trafiłeś?


Michał Michałek: Z tego co wiem to Korona już wcześniej mnie obserwowała, ale tak naprawdę trafiłem tutaj za sprawą pana Mojeckiego, którego syn grał w juniorach. On jakoś zadziałał, poprosił trenerów czy działaczy, żeby się mną bardziej zainteresowali. Sprawy potoczyły się w miarę szybko. Niestety miałem rok przerwy w grze. Musiałem nie grać w Hetmanie, by trafić do Korony. Po prostu była za duża kwota dla tego klubu jak na juniora.


- Po przejściu do Korony powoli zacząłeś pokonywać kolejne szczeble.


Michał Michałek: Przez rok grałem w juniorach młodszych i starszych - moja gra przeplatała się w tych drużynach. Potem trafiłem do rezerw Korony, gdzie też spędziłem jeden sezon, później rok w Młodej Ekstraklasie i teraz jest pierwsza drużyna.


- Zostańmy na chwilę przy Młodej Koronie. Zdobyliście wicemistrzostwo Polski, jak wspominasz tamten okres?


Michał Michałek: Ja wspominam bardzo dobrze. Może skuteczność nie była taka jak powinna, ale grało mi się dobrze, była fajna atmosfera. Można powiedzieć, że był to jak na razie mój najlepszy okres w życiu i mam nadzieję, że jeszcze będzie dużo takich okresów.


- Ale porażka w ostatniej minucie meczu z Wisłą Kraków chyba jak na razie najbardziej bolała?


Michał Michałek: No tak, nawet nie udało nam się zremisować... Ostatnia sekunda meczu i tracimy bramkę... Bardzo nas to zabolało. Ale to było kiedyś, teraz wszystko zaczyna się od nowa i żyje się dalej.


- W poprzednim sezonie zdobyłeś jeszcze mistrzostwo Polski juniorów starszych.


Michał Michałek: Tak, zdobyliśmy mistrzostwo Polski juniorów starszych w Boguchwale na turnieju. Bardzo się z tego cieszę. Chciałem w tym miejscu podziękować chłopakom, z którymi grałem - grało mi się bardzo fajnie, była też bardzo dobra atmosfera oraz trenerom, którzy nas wtedy prowadzili. Bardzo się cieszę, że mogę teraz wpisać w swoje CV mistrzostwo Polski.


- Co lepiej smakowało - mistrzostwo Polski juniorów czy wicemistrzostwo Młodej Ekstraklasy?


Michał Michałek: I to, i to. Wiadomo jednak, że mistrzostwo Polski juniorów trochę lepiej smakowało, gdyż zdobyliśmy pierwsze miejsce w kraju, a wicemistrzostwo Młodej Ekstraklasy? Wiadomo - o wicemistrzach się nie mówi, mówi się tylko o mistrzach. Także bardziej cieszy mnie mistrzostwo Polski juniorów, aczkolwiek nie mówię, że nie cieszy mnie także wicemistrzostwo ME.


- Teraz rozpoczął się nowy sezon. Zdobyłeś dwie bramki w dwóch meczach. Chyba wcześniej w ogóle się nie spodziewałeś, że będziesz grał w pierwszej drużynie, o bramkach nawet nie wspominając?


Michał Michałek: Faktycznie się tego nie spodziewałem. Myślałem, że zostanie większość zawodników z pierwszej drużyny - tak się nie stało. Dostałem szansę gry w pierwszym składzie i moim zdaniem - nie wiem jak trenera - jak na razie wywiązuję się z tych zadań, które mam wykonywać na boisku.


- Jak to się stało, że tak nagle się wybiłeś w pierwszej drużynie? Wcześniej w Młodej Koronie nie byłeś kluczową postacią - bardziej wyróżniali się Jacek Kiełb, Marek Fundakowski czy Adrian Kasztelan, a teraz można to powiedzieć o Tobie. Efekt pracy na treningach czy może coś innego?


Michał Michałek: Na treningach na pewno się przykładam, ale w piłce jest różnie. Jeden sezon wyjdzie, drugi nie wyjdzie. Akurat w moim wypadku w Młodej Ekstraklasie były dobre momenty, ale były też i słabsze. Teraz mam nadzieję, że utrzymam obecną formę i będę dalej strzelał bramki, bo wydaje mi się, że ten sezon będzie moim najlepszym w dotychczasowej karierze.


- W Młodej Koronie grałeś czasem na bocznej pomocy i pewnie przez to też miałeś mniej bramek na koncie. Jak się czujesz na tej pozycji?


Michał Michałek: Ja na lewej pomocy czuję się troszkę gorzej niż w ataku, bo napastnik to jest ta pozycja, którą najbardziej lubię, można powiedzieć, że się z nią urodziłem. Byłem z konieczności ustawiany na boku pomocy - czasem dlatego, że przychodzili piłkarze z pierwszej drużyny, a czasem dlatego, że po prostu byłem trochę za szybki na atak i trener uznał, że to boki pomocy powinny być szybkie. Także grałem z konieczności na tej lewej stronie, aczkolwiek myślę, że teraz też bym sobie poradził na tej pozycji, choć nie mam zbyt dobrej wytrzymałości. A wiadomo, na pomocy trzeba być wytrzymałym, ja takiej wytrzymałości zbyt mocnej nie mam i pewnie bym nie "dociągnął" do końca meczu.


- Zostańmy już przy obecnym sezonie. Zdobyłeś dwie bramki w dwóch meczach. Teraz chyba będzie Ci coraz trudniej, gdyż musisz udowadniać, że dobry początek sezonu nie był przypadkiem?


Michał Michałek: Ja się staram grać w każdym meczu jak najlepiej i strzelać bramki, bo z tego jestem rozliczany. A jak będzie to zobaczymy. Ja oczywiście będę się starał w każdym meczu zdobywać bramki, grać na jak najwyższym poziomie, ale nie chciałbym niczego rokować, bo mecz meczowi jest nierówny i nie wiadomo jak to będzie.



Michał Michałek w akcji

- Nie boisz się, że może Ci nagle uderzyć "sodówka" do głowy?


Michał Michałek: Nie, nie boję się tego, bo wiem jakie jest życie. Wcześniej też osiągałem sukcesy i mój stosunek do piłki się nie zmienił. Lubię ten sport, chciałbym grać jak najdłużej w piłkę na najwyższym poziomie, dlatego pozostanę przy tym, przy czym jestem.


- Po strzelonej bramce ze Stalą Stalowa Wola pocałowałeś herb klubu. To miało oznaczać Twoje przywiązanie do Korony?


Michał Michałek: Z pewnością tak. Jestem tutaj 3, właściwie już 4 lata, także zdążyłem się przyzwyczaić do miasta, do klubu i drużyny. Mam tu wielu znajomych, naprawdę czuję się tutaj dobrze i chciałbym zostać w Koronie jak najdłużej. Zobaczymy jak będzie dalej.


- Marcin Robak też całował herb klubu, a odszedł do pierwszoligowego Widzewa Łódź, choć sam wcześniej mówił, że I liga to dla niego za niskie progi.


Michał Michałek: No niestety, taka jest piłka. Nie chciałbym się wypowiadać na temat Marcina - postąpił tak, a nie inaczej. Wiadomo, że w jednym klubie nie można grać całe życie. Jeżeli jest lepsza oferta to oczywiście można z niej skorzystać. Nie jestem w stanie powiedzieć, co ja bym zrobił, gdybym był na miejscu Marcina czy kogoś innego. Na razie jestem w Koronie i chciałbym wypełnić kontrakt, który podpisałem.


- Po swojej drugiej strzelonej bramce - z GKS-em Jastrzębie, zachęcałeś kibiców do głośniejszego dopingu. I chyba podziałało?


Michał Michałek: Na pewno, kibice są wspaniali. Chciałbym im podziękować za to, że przychodzą i nie opuszczają nas w tych trudnych chwilach. Przegraliśmy 3 mecze, ale staramy się grać dla nich jak najlepiej. W tym meczu, który będzie jutro chciałbym też, żeby kibice przyszli na stadion i dopingowali nas jak najmocniej, bo naprawdę będziemy się teraz starać grać jak najlepiej, zdobywać punkty, bo są nam one potrzebne, a fani będą się z tego cieszyć. Dziękuję kibicom za to, że nas tak wspierają.


- Dla Was, młodych piłkarzy, taki doping to jest na pewno nowość, bo na meczach Młodej Ekstraklasy takiej atmosfery nie było.


Michał Michałek: No tak, na Młodą Ekstraklasę nie przychodziło tylu fanów, co na pierwszą drużynę. Nie było też takiego zainteresowania. Ale jakaś tam garstka zawsze przychodziła, dopingowała nas i to niezmiernie motywowało. Tym bardziej teraz, ten doping nas bardzo motywuje i mam nadzieję, że będzie tak dalej - w kolejnych meczach.


- Trenerem Korony jest Włodzimierz Gąsior. Kiedyś prowadził już on pierwszą drużynę. Wtedy piłkarze w jego zespole charakteryzowali się niezwykłą walecznością i przywiązaniem do barw klubowych. Myślisz, że teraz będzie podobnie?


Michał Michałek: Ja nie pamiętam tamtych czasów, więc nie wiem jak było, ale mogę powiedzieć, że trener Gąsior jest dobrym szkoleniowcem. Miałem przyjemność z nim pracować w Młodej Koronie, także on wie co jest dla nas - piłkarzy - najlepsze i stara się robić wszystko, żeby nam było dobrze, a my staramy się mu odwdzięczać. Na razie niestety to nie wychodzi, ale mamy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej i zaczniemy wygrywać wszystkie mecze.


- Jaka jest teraz atmosfera w drużynie?


Michał Michałek: Niestety porażki bolą, jesteśmy trochę zdołowani, ale wszystko jest już dobrze, każdy jest podbudowany kolejnym meczem. Nie myślimy o tym, co było, tylko myślimy o następnym spotkaniu, skupiamy się na nim i po prostu chcemy grać jak najlepiej, zdobywać bramki i wygrywać.


- Teraz w sumie powstała nowa drużyna. Jak to wygląda - młodzi trzymają się z młodymi, a starsi ze starszymi?


Michał Michałek: Nie, nie ma podziału na grupy w drużynie. Wszyscy są fair, nie ma czegoś takiego, że jeśli ktoś jest starszy to może mówić na młodego nie wiadomo co. My wiemy co mamy robić i wykonujemy te zadania. Od zawsze w każdym klubie jest tak, że młodsi noszą sprzęt, także my to robimy, a od starszych się uczymy, więc jest wszystko w porządku.


- Niedawno klub przejęło miasto. Wczoraj mieliście spotkanie z nowymi władzami. Myślisz, ze to wszystko się w końcu wykrystalizuje i będzie normalnie?


Michał Michałek: Tak, było spotkanie, ale na to spotkanie poszła tylko rada drużyny. Oni omawiali tam pewne sprawy, jeszcze do końca nie wiemy wszystkiego, ale powoli wszystko dochodzi do normy i mamy nadzieję, że już niedługo będzie w porządku, a my skupimy się tylko na grze.


- Z kim Ci się najlepiej gra w ataku?


Michał Michałek: Każdy ma jakąś wartość dla drużyny, z każdym mi się gra dobrze - to jest jeden kolektyw. Z Jackiem Kiełbem mi się gra dobrze, z Edim też - od niego mogę się uczyć, jest to profesjonalny piłkarz na wysokim poziomie. Oby nasza współpraca wyglądała tak dalej jak wygląda.


- Czego brakuje Koronie by zwyciężać?


Michał Michałek: Niczego nam nie brakuje, Każdy mówi, że gramy ładną piłkę, ale nie można grać tylko ładnej piłki, trzeba zwyciężać, zdobywać punkty i mamy zamiar to robić. Nie wiem, może brakuje nam konsekwencji w dążeniu do celu, bo tracimy głupie bramki. Musimy to zmienić. Mamy nadzieję, że to zmienimy już w najbliższym meczu i będziemy grać efektownie, jak i efektywnie.


- Jak myślisz, na co stać Koronę w tym sezonie? Awans jest sprawą realną?


Michał Michałek: Mamy przed sobą jeszcze kilkadziesiąt meczów, także nie można mówić, że spadniemy czy będziemy walczyć o środek tabeli, bo nie o to w tym chodzi. Chcemy grać jak najlepiej, zdobywać punkty - jeśli wszystko będzie szło tak jak tego chcemy, to myślimy o awansie do Ekstraklasy.


- Przed Wami mecz ze Stilonem Gorzów. Zwycięstwo - jeśli nie jutro to kiedy?


Michał Michałek: Nie można tak mówić, bo my to powtarzamy od pierwszego meczu, że chcemy wygrać, każdy chce - to widać po zawodnikach, ale nie możemy powiedzieć, że jutro wygramy i tak się stanie, bo nie wolno lekceważyć drużyny, która przyjeżdża. Mamy nadzieję, że wygramy mecz ze Stilonem i zaczniemy odrabiać straty.


- Kibice widzą to, że walczycie. Nawet po przegranym spotkaniu dziękują Wam za grę. W poprzednim sezonie nie było takich sytuacji, widać, że od nowego sezonu zmienił się charakter tej drużyny.


Michał Michałek: W tym miejscu jeszcze raz podziękuję kibicom za doping. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. My będziemy się cieszyć z wyników i kibice też. Wierzę, że zaczniemy się piąć w górę tabeli.


- Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć kibicom na koniec?


Michał Michałek: Na pewno chciałbym zaprosić wszystkich kibiców na jutrzejszy mecz, chciałbym, żeby przyszli i dopingowali nas, tak jak to było do tej pory. Będziemy starać się grać dla nich jak najlepiej, zdobywać bramki i punkty, bo o to w piłce nożnej chodzi. Na pewno kibice będą cieszyć się z wygranych. Mam nadzieję, że duża ilość kibiców przyjdzie na mecz, frekwencja nie spadnie i wciąż będą z nami w trudnych chwilach.


Rozmawiał Michał Siejak.


Autor: Matt   Data: 2008-12-01 20:27:44   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.11 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120484 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.