Podsumowanie sezonu 2006-07 OE

Zakończył się długi, wyczerpujący sezon piłkarskiej Orange Ekstraklasy 2006/2007. Mistrzem Polski zostało Zagłębie Lubin. Drugie miejsce przypadło w udziale GKS-owi Bełchatów, a trzecie Legii Warszawa. Już sam układ czołówki pokazuje, że był to sezon wnoszący świeżość i burzący dotychczasowy układ sił w naszej lidze. Przyniósł on również kilka pobocznych, ale bardzo ważnych wydarzeń, które jeszcze przez długie lata będą oddziaływać na kolejne sezony. Teraz przyszedł czas na podsumowanie tego co przyniosły nam minione miesiące.


Pierwszym liderem sezonu został ŁKS po efektownym zwycięstwie cztery do zera nad Pogonią Szczecin, która od samego początku ligi zmierzała do niższej klasy rozgrywkowej. Natomiast późniejszy mistrz – Zagłębie jeden do zera uległo Odrze. Wspomniany już wcześniej GKS, który przez większość sezonu utrzymywał się na prowadzeniu w tabeli, trafił na to miejsce już po drugiej kolejce. Runda jesienna kończyła się, kiedy na czele tabeli znajdowali się właśnie Bełchatowianie. Drugie było Zagłębie, trzecia Korona. Zespoły, które uważano za murowanych kandydatów do tytułu mistrzowskiego – Legia i Wisła, zajmowały odpowiednio lokaty czwartą i piątą. Ta sytuacja pokazywała, że w naszej lidze następuje zmiana warty. Jeśli chodzi o krakowian to byli oni przez kilka tygodni na prowadzeniu w OE, natomiast jak się później okazało z biegiem sezonu było coraz słabiej. W przypadku Legii było odwrotnie. Nie można powiedzieć, że warszawianie zawiedli na całej linii, ale pozycja poza pierwszą trójką jest z pewnością rozczarowaniem. Dopiero runda jesienna, która pomimo fatalnego startu, zakończyła się dla stołecznych na trzecim miejscu pozwoliła sądzić, że nie składają oni broni.


GKS i Zagłębie w rundzie jesiennej nie spuszczały z tonu. Konsekwentnie wygrywały swoje mecze i powoli odsuwały się od grupy pościgowej. Rozstrzygniecie walki o Mistrzostwo Polski nastąpiło dopiero w ostatniej kolejce... może w przed ostatniej, kiedy po długim okresie zajmowania pierwszego miejsca przez GKS, Lubinianie wykorzystali jego potknięcie i wysunęli się na czoło tabeli. W ostatniej kolejce obie ekipy wygrały swoje pojedynki, ale ważniejsza okazała się wygrana Zagłębia w Warszawie. Mimo, zapowiedzi Legionistów, że nie pozwolą oni zdobyć mistrzostwa na swoim stadionie innej drużynie to po zaciętym, obfitującym w kontrowersje meczu ulegli i podopieczni Czesława Michniewicza właśnie na Łazienkowskiej świętowali swój ogromny tryumf. GKS-owi pozostało drugie miejsce premiowane grą w Pucharze UEFA.


Nie tylko walka o pierwsze miejsce dostarczała kibicom emocji. Ciekawie było również za ich plecami i zupełnie na dole stawki. Jesień odwróciła kolejność tuż za dwoma bezsprzecznie najlepszymi zespołami tego sezonu. Trzecia wiosną Korona zaczęła spadać w dół, Legia windować się w górę, a Wisła była tylko cieniem drużyny walczącej jeszcze nie dawno o prymat w kraju. Przyczyn takiego obrotu rzeczy było przynajmniej kilka. Te trzy drużyny borykały się z różnymi problemami. O ile w Warszawie zmiana trenera wyszła zespołowi na dobre, to w Kielcach i Krakowie nie było już tak różowo. Włodarze Białej Gwiazdy co rusz zmieniali szkoleniowców, ale oprócz zamieszania nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Nerwowe ruchy kadrowe, zamieszanie wokół niektórych piłkarzy, pogłoski o zmianie właściciela klubu zaprowadziły Wisłę na ósmą lokatę.


Z takiego stanu skorzystały przede wszystkim Cracovia i Dyskobolia. Pasy mogą być zadowolone z miejsca w tabeli. Nawet problemy, które nie ominęły chyba żadnej drużyny w tym sezonie, nie mogą zepsuć ogólnej, dobrej postawy zespołu. Oczekiwania były zapewne odrobinę wyższe, kibice mogli liczyć na europejskie puchary, ale z pewnością nie można mieć pretensji do krakowskiego zespołu, tym bardziej, że zajął on wyższe miejsce niż Wisła. W jeszcze lepszych nastrojach są z pewnością grodziszczanie. Dzięki zdobyciu Pucharu Polski zapewnili sobie prawo gry w Europie, a piorunująca końcówka sezonu ligowe dała podopiecznym trenera Skorży piąte miejsce i nadzieję na jeszcze lepsze wyniki po wakacjach.


Runda jesienna była na pewno bardzo udana również dla Odry Wodzisław. Siedem zwycięstw z rzędu musi robić wrażenie, a jeśli dodać, że sposobu na podopiecznych Jacka Zielińskiego nie znalazły takie firmy jak Korona i Wisła to jasne staje się, że dziesiąte miejsce w tabeli jest efektem tylko i wyłącznie słabej wiosny.


Inne drużyny niczym szczególnym się nie „popisały”, chyba że z tej gorszej strony. Rozczarował na pewno poznański Lech. Po fuzji „starego Lecha” i Amiki apetyty były ogromne. Rzeczywistość okazała się dość brutalna. Zamiast pucharów miejsce w środku stawki. Natomiast nie można zapomnieć o dwóch bardzo ważnych aspektach występów Kolejorza w tym sezonie. Po pierwsze królem ligowych strzelców został Piotr Reiss, który przy okazji dostał się do elitarnego Klubu Stu. Po drugie w meczu z Legią na trybunach zasiadło 26 tysięcy kibiców. Taka liczba musi robić robić wrażenie i wobec niej nikt nie może podważać decyzji o organizacji w tym właśnie mieście meczów UERO 2012. Innym klubem, który pokazał się w tym sezonie z jak najgorszej strony jest Pogoń. Trzeba jednak zauważyć, że taki stan rzeczy to „zasługa” głównie włodarzy Portowców. Pomysł ze stworzeniem brazylijskiej jedenastki okazał się totalnym niewypałem i mógł tylko śmieszyć piłkarską Polskę. Jak zwykle szkoda tylko kibiców ze Szczecina, którzy nie raz na meczach reprezentacji w tym mieście pokazywali, że zasługują na dobrą piłkę w ich mieście. O pozostałych drużynach ciężko cokolwiek powiedzieć. Wątpliwe jest czy chociaż ludzie bliżej z nimi związani zapamiętali coś szczególnego w ich wykonaniu w tym sezonie. Pomijam oczywiście Arkę i Górnika Łęczna, które to kluby długo nie pozwolą nam zapomnieć o tym i kilku poprzednich latach (ale o tym później).


Na koniec przeglądu drużyn i wyników kilka statystyk. Mecze w tym sezonie z trybun oglądało średnio 6800 widzów. W całych rozgrywkach padło 314 goli co daje średnią 2,6 bramki na mecz. Piłkarze żółte kartki oglądali średnio 4,5 raza na mecz, a czerwone 0,2.


Jak zwykle w lidze pojawiło się kilku nowych lub mniej do tej pory zauważanych piłkarzy. Byliśmy świadkami kilku dosyć ciekawych transferów. Nie sposób oczywiście wymienić wszystkich, każdy może mieć swoje zdanie na temat odkrycia roku, czy sensowności poszczególnych ruchów transferowych. Na uwagę w tym sezonie zasługują między innymi tacy piłkarze jak Jakub Błaszczykowski, który latem odchodzi do Borussi Dortmund, Radosław Matusiak, który już „gra” we Włoszech, Łukasz Fabiański – od lata w Arsenalu czy Łukasz Garguła, którym interesuje się szereg klubów z Polski i zagranicy. Wielu piłkarzy naszej ligi wypłynęło dzięki trenerowi reprezentacji Polski – Leo Beenhakkerowi. To właśnie on zaczął powoływać mniej znanych graczy naszej ligi i dawać im szanse gry z zagranicznymi rywalami, czy chociaż udziału w zgrupowaniach i przez to promocję swoich umiejętności. Takie szanse dostali na przykład Rafał Murawski i Paweł Golański.


Niestety sezon 2006/07 zapisze się w historii nie tylko wyżej wymienionymi wydarzeniami sportowymi. Na jaw wyszły afery korupcyjne na niewyobrażalną skalę, a zamieszanie wokół PZPN-u przynosi więcej szkód niż dobrych pomysłów na uzdrowienie sytuacji. Najważniejszą konsekwencją takie stanu jest degradacja dwóch drużyn zamieszanych w sprzedawanie meczów. Chodzi o Arkę Gdynia, która w przyszłym roku występować będzie w drugiej lidze oraz Górnika Łęczna, który został wyrzucony do trzeciej ligi. Nie jest to na pewno koniec zamieszania. Po pierwsze do PZPN-u wpływają już pierwsze odwołania, a znając historię i postawę piłkarskiej centrali mogą one się ciągnąć długimi miesiącami. Istnieje obawa, że będzie to oddziaływać na kolejny sezon. Po wtóre to nie koniec kar. Wydłuża się lista zamieszanych w aferę działaczy i sędziów. Aresztowania kolejnych arbitrów doprowadziły do sytuacji, kiedy to w trybie przyśpieszonym trzeba było awansować nowych z niższych lig, ponieważ były problemy z obsadzaniem meczów. Nowi ludzie zajmujący się karaniem przestępców (bo jak inaczej nazwać ludzi którzy przez długie lata kupczyli wynikami spotkań na niewyobrażalną wręcz skalę) obiecują, że liga zostanie oczyszczona przed startem kolejnego sezonu, ale chyba nikt rozsądny, zorientowany choćby pobieżnie w aktualnej sytuacji w to nie wierzy.


Inne bardzo ważne wydarzenie, które może wpływu na ten sezon nie ma, ale za to następne już na pewno. EURO 2012. Na ten temat wszystko już zostało powiedziane. Wielka radość, ogromna szansa, wyzwanie. Trzeba mieć nadzieje, że wywoła to bum na piłkę w naszym kraju, że młodzi chłopcy (i dziewczyny, których rozgrywki w naszym regionie zdobywają coraz większa popularność) zaczną biegać za „łaciatą”, że nasza liga będzie coraz silniejsza. Wszystkie te czynniki pozwolą na odniesienie sukcesu i to nie tylko na tej imprezie, ale także naszym klubom w europejskich pucharach.


Gdyby przyszło mi subiektywnie oceniać ten sezon to miałbym spore kłopoty, żeby zrobić to jednoznacznie. Było sporo chwil, w których widać było piękno footballu, rozwój klubów, nadejście dla piłki w naszym kraju lepszych chwil. Piękno piłki to przede wszystkim mecze. Trudno wskazać ten najlepszy w tym sezonie. Kibice Korony, do których i ja się zaliczam, wskażą zapewne wiosenny mecz Złocisto-krwistych z GKS-em Bełchatów. Bramki, akcje, walka z pełnym zaangażowaniem. To ludzie przychodzący na stadiony chcą oglądać. Wydaje się, że takich spotkań może być coraz więcej. Do footballu wchodzą ludzie, którzy chcą cos dla niego zrobić, a nie tylko się wypromować i zarobić. Nasze kluby powinny systematycznie rosnąć w siłę zarówno sportowo jak i organizacyjnie. Służą temu również takie czynniki jak przejęcie rozgrywek przez profesjonalną spółkę to tego celu powołaną, czy projekty wprowadzenia zawodowych sędziów.


Na minus policzę natomiast takie rzeczy jak częste zmiany trenerów, pomysły tworzenia drużyn złożonych w większości z obcokrajowców, niestety spora ilość słabych meczów i oczywiście sytuacja w PZPN-enie. Oprócz kwestii z tym związanych, o których pisałem już wcześniej, w oczy rzucały się jeszcze: zmiany regulaminu rozgrywek w czasie trwania sezonu, problemy w dobieraniu obsady sędziowskiej. Nie chcę jednak tego tematu rozwijać, gdyż lepiej pamiętać o dobrych rzeczach, a przecież sprawy z związku, chociaż bardzo wolno, zdają się zmierzać w dobrym kierunku.


Nie zależnie jednak od oceny tego sezonu już niedługo, może już teraz wiele osób zacznie za nim tęsknić. Przecież sobota, czy niedziela bez meczu swojej drużyny to już nie to samo. Pomijając wszystko tych kilku godzin spędzonych na stadionie będzie brakować. Na szczęście niezbyt długo. Pozostaje czekać na informacje o wzmocnieniach swojej drużyny i rozpoczęcie kolejnego sezony na nowo przyciągającego tłumy na trybuny i przed telewizory.


Autor: Tric.


Autor: Siejo   Data: 2007-12-28 12:32:37   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.09651 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120556 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.