Co z tą Koroną?

Za wcześnie jeszcze na wszelkie podsumowania sezonu piłkarskiego 2006/2007 w wykonaniu piłkarzy Korony Kielce. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 5 kolejek i wszystko teoretycznie się może zdarzyć. Może, ale nie musi! Każdy z nas, wiernych sympatyków kieleckiego zespołu widzi, że w nieźle działającej "maszynie" marki Korona Kielce, coś się zacięło. Prawdę powiedziawszy, runda wiosenna (rozegrano do tej pory 10 kolejek) była mocno przeciętna w wykonaniu piłkarzy naszego klubu. Początkowe zwycięstwa Złocisto-Krwistych były odniesione z jednobramkową przewagą. Kibice mieli prawo uważać, ze ich pupile dopiero się rozkręcają. Niestety, dziś z perspektywy czasu wiemy, że było inaczej. Uproszczeniem jest pisanie, że coś się zacięło np. od meczu z Legią (0-3 na Łazienkowskiej). Od tamtego spotkania było bardzo źle! Koroniarze rozegrali 5 spotkań, w których zdobyli jedną bramkę (tą na miarę finału Pucharu Polski), a stracili 9. Cztery porażki, jeden remis. Nazwiska te same, ale drużyna zupełnie inna niż choćby ta jeszcze z zeszłego sezonu. Nie ma tego teamu, który zachwycał swoim stylem, a przede wszystkim CHARAKTEREM.


Ktoś zauważy - przecież Korona jest na trzecim miejscu w ligowej tabeli, dotarła do finału Pucharu Polski. Patrząc ze statystycznego punktu widzenia jest to jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) sezon w historii kieleckiego klubu. Tak, te słowa wszyscy dobrze znamy, jednak jest coś, co szczególnie niepokoi. Od pewnego czasu docierają nieoficjalne, mniej lub bardziej prawdopodobne wersje, dotyczące przyczyn takiej, a nie innej dyspozycji drużyny. Złe przygotowanie fizyczne? Brak odpowiedniego przygotowania taktycznego? Złe rozpoznanie przeciwnika? Nasuwa się jedno pytanie - kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Odpowiedź znajduję w osobie trenera Ryszarda Wieczorka. Broń Boże - on jeden nie jest jedynym winowajcą, ale to przecież właśnie jemu została powierzona odpowiedzialność za sprawy dotyczące pierwszej drużyny. To on dobral sobie współpracowników i wśród nich rozdzielił poszczególne zadania. Powie ktoś - stary do czego dążysz? Takie wypowiedzi czyta każdy z nas choćby na forach naszego klubu. Niepokoi mnie jedna rzecz, sprawa, w którą wierzyć nie chciałem, ale niestety jest coś na rzeczy - konflikt na linii trener - piłkarze. Zdementuje to ktoś, zapewni o świetnej atmosferze - okej rozumiem. Ale do cholery, panowie skoro jest tak pięknie to czemu jest tak niedobrze?! Ryszard Wieczorek należy do szkoleniowców o specyficznym warsztacie. Facet ma swoją wizję co do prowadzenia zespołu. Wizję, którą jeszcze w zeszłym sezonie broniły wyniki. Nie lubi gwiazd na boisku i w szatni - G. Piechna, J. Grzegorzewski, Ł. Załuska - są to zawodnicy, którzy swego czasu wyróżniali się w kieleckim zespole, a tacy piłkarze jak A. Dorosz, czy R. Kolendowicz, tak naprawdę nie dostali szansy pokazania swoich umiejętności. Jedno na pewno ich łączy! Chlopaków nie ma/będą/są na tzw. "wylocie" z klubu. Każdy w prasowych wywiadach podkreśla, że nie chciał/nie chce odchodzic na siłę. Oni chcieli/chcą wykonywać swój zawód, grać w piłkę, walczyć na treningach i w sprawiedliwy sposób zdobyć miejsce w zespole. Trener posiada obszerną kadrę zawodników, ale w dosyć dziwny sposób nią rotuje. Niektóre decyzje Wieczorka są ciężkie do zrozumienia.


Powyższy tekst jest subiektywnym spojrzeniem autora na sytuację w drużynie. Spojrzeniem popartym docierającymi informacjami. Spojrzeniem, które ma za zadanie pomóc. Nie chcę jednoznacznie twierdzić, że piłkarze grają przeciwko trenerowi, bo to by świadczyło o ich profesjonalizmie. Nie chcę całkowicie oczerniać trenera Wieczorka, bo dzięki niemu przeżyliśmy cudowne chwile. Chcę zwrócić uwagę na istotny fakt, który umyka uwadze wielu z nas. Fakt dotyczy atmosfery w zespole, a raczej jej braku. Atmosfery, której na pewno nie poprawiły informacje, jakie pojawiły się w ostatnich tygodniach, dotyczące odejścia trenera kieleckiego zespołu do krakowskiej Wisły. Sezon dobiegnie końca, trzeba będzie zapomnieć o ewentualnych porażkach. Zwarci, silni i gotowi wystartujemy pełną parą w następnych rozgrywkach. Walka i zaangazowanie - tego przede wszystkim my, najwierniejsi kibice Korony Kielce oczekujemy.


Autor: Aimar.


Autor: Siejo   Data: 2007-12-29 12:02:28   Wersja: 1

Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Czas generowania strony: 0.06801 sekund (zapytań SQL: 17).
Strona istnieje 893 dni, odwiedziło ją 9120485 osób.
Szablon stworzony przez: Sushi.